- Owszem to dobra sztuczka, ale trzeba znać więcej niż jedną, moja droga, bo wszyscy

na niej zdziwienie.
- Milcz. Jesteś grzesznicą, jak Ewa. Nie można ci ufać. To ona zerwała jabłko, spróbowała zakazanego owocu. Mieszka w tobie Szatan, Glorio Aleksandro.
- Pragnie pani wyjść za arystokratę?
- Naprawdę nie wstydzę się ciebie - powtórzyła. - Chciałabym, żeby wszyscy o nas wiedzieli, chciałabym pokazywać się z tobą, niechby cały świat zobaczył, że jesteś mój.
- Dwadzieścia kroków? Czy to zalecenie z jakiegoś podręcznika?
- Mhm.
- Spróbuj.
- Czego pan chce, Kilcairn? Nie pozwolę się szantażować. Jestem gotów ją
Santos i jego partner, Andrew Jackson, różnili się od siebie jak ogień i woda. Jackson, żonaty, dzieciaty, był w każdym tego słowa znaczeniu domatorem, człowiekiem na wskroś rodzinnym. Trzeźwy, praktyczny, z dystansem traktował swoją pracę. Choć glina doskonały, sprawy zawodowe zostawiał za progiem domu.
Przeklęty Daubner. Skończony dureń. Słoń w składzie porcelany. Nigdy się do nich
— Czy tylko, to? — rzekł, przyglądając mi się bacznie.
- Zostaje pani, panno Gallant.
nia! — oświadczył zdegustowany Bobby.
— Lepiej chodźmy stąd — powiedziała przestraszona

- W swych dokonaniach panna Gallant przeszła moje najśmielsze oczekiwania.

i pocałowała.
ROZDZIAŁ DZIESIĄTY
- Nastąpi za dwa tygodnie, kiedy skończę osiemnaście lat. To takie głupie. Jestem

- Nie wierzę. Ja i Gloria...

Kobieta cofnęła się o krok.
krawędzi biurka.
A jednak powiedział. Głośno i wyraźnie. Nie wierzy, że go kocha. Nie potrafi jej uwierzyć.

Hope potoczyła błędnym wzrokiem po pokoju, szukając drogi ucieczki. Z każdego kąta wyzierał Cień, wszystko przypominało jej, jaka była głupia, jak nierozumna.

- Tak.
jego ręce, brzmienie głosu, oczy...
- Zaczekaj. - Gloria położyła jej rękę na ramieniu. - Przepraszam. Zachowałam się paskudnie. Co chciałaś powiedzieć?